sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 27



Włącz :  http://www.youtube.com/watch?v=CiOujYl2TjM


  Teraz on dał mi Justin do rąk . Podszedł do Jakce'a i wymierzył mu pięścią cios w policzek . Nie chciałam żeby mała Justin widziała to całe zajście, dlatego otworzyłam samochód, zapięłam moją '' córeczkę '' . Zamknęłam drzwi i patrzyłam jak Harry dostaje furii . Kiedy skończył mój brat leżał na ziemi cały we krwi . Podszedł do mnie i cmoknął mnie w czubek głowy . Wsiedliśmy do auta . Usiadłam z tyłu koło Justin . Dziewczynka ciągle się do mnie uśmiechała . Dopiero po chwili zauważyłam że lewe ramiączko od sukienki jest całe we krwi . Spojrzałam na jej szyjkę . Krwawiła . Wzięłam ją za brodę i odwróciłam ranę w swoją stronę . 
- Harry ! Ona krwawi ! - Krzyczałam . 
  Na szczęście nie odjechał za daleko od szpitala . Zaparkował pod szpitalem i wziął małą na ręce . Malutka zemdlała . 
- Witam Mary . Coś się stało ? - Spytał lekarz . 
- Tak . Ta dziewczynka ma ranę na szyi . Ciągle krwawi . 
  Lekarz podszedł do niej bez słowa . Wziął Justin, z rąk Harry'ego i poszedł z nią na jakąś salę . Usiadłam na krześle . Bałam się o nią . Harry przysiadł się obok mnie . 
- Kicia boisz się o nią ? - Objął mnie ramieniem . 
- Tak . Czuje jakby to była moja córka . - Spojrzałam w jego szaro - niebieskie oczy . 
- Czyli jednak ją bierzemy ? - Spytał . 
  Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo lekarz wyszedł z sali małej Justin . Jego mina nie wyglądała obiecująco . 
- Mała Justin musi tu zostać na co najmniej trzy do czterech tygodni . 
- Skąd Pan wie jak ma na imie ? - Harry . 
  Przez jakichś czas zawzięcie o czymś z nim gadał . Po kilku minutach wróciliśmy do domu . Weszłam do domu i od razu udałam się na kanapę . 
- Kochanie ubierz się . Do góry masz ciuchy . 
- Gdzie jedziemy ? 
Ciuchy .
- Zobaczysz . 
  Pomógł mi wstać . Zaprowadził mnie do góry . Poszedł pod prysznic . Weszłam do pokoju . Na łóżku leżały jakiejś ciuchy . Domyśliłam się że kupił je Harry . Ubrałam się i poszłam do łazienki . ( Nie do tej co Harry ) . Poprawiłam makijaż . Zrobiłam sobie czarne oczy . Usta pomalowałam na krwisto czerwony kolor . Przeczesałam moje loki ręką . Zeszłam na dół . Harry już na mnie czekał . Usłyszałam huk . ... CDN .

niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 26



Włącz :  http://www.youtube.com/watch?v=pDPu0_ngA10

  Nie mogłam uwierzyć . Mój brat stał sobie od tak jakby nigdy nic. Bez niczego . 

* Wspomnienie *

  Wymierzył mi kolejny cios w policzek . Wyplułam krew zmieszaną z moją śliną na ziemie . Tym razem nie postanowiłam być mu dłużna . Po chwili uświadomiłam sobie jaki wielki błąd popełniłam . 6 już dzisiaj uderzenie oddał mi z podwójną siłą . Upadłam na ziemie .
Brat Mary . :c

- Jak tak bardzo mnie nienawidzisz to mnie zabij. - To by było za łatwe . 
  Pociągnął mnie za koszuklke . Przywarł mnie do ściany . Spojrzał na mnie swoimi oczami, które wręcz kipiały złością . Ucieszyłam się w duchu kiedy się ode mnie odsunął . Jednak moje szczęście nie trwało długo . Jacke ( czytaj : Dżejk ) złapał mnie za włosy i pchnął na łóżko .  Skuliłam się w kłębek .
- Jackeie wróciłam - Usłyszałam czyichś głos . 
Pokoik *.*
  Dopiero po chwili zrozumiałam że to była Kamile . Narzeczona Jacka .Zrozumiała też z tego powodu że nadal miałam na sobie jakiechś ubranie . Jacke pociągnął mnie za włosy i wepchnął do czyjegoś pokoju . Zamknął drzwi od zewnątrz . Zaczęłam szarpać klamkę z nadzieją że drzwi się otworzą . Jednak nie . Wciąż były zamknięte . W końcu odpuściłam . Postanoiwiłam że się troche rozejrzę po pokoju . Przeleciałam wzrokiem po pokoju . Był taki dziecinny . Zobaczyłam małego słonika . Wzięłam go do rąk . Skąś go znałam . Dopiero po chwili zorientowałam się że on należy do mnie . Drzwi się otworzyły . Szybko go odłożyłam . 
Kamile  [*]
- Mary uciekaj . - Zauważyłam Kamile . 
- Weź tego słonika jak chcesz . - Znów ona . 
  Wzięłam słonika, schowałam go do torebki i podziękowałam Kamile . Już byłam przy wyjściu, ale zauważyłam Jacka . Dzięki bogu moja wybawicielka go czymś zagadała . Po cichu, ale za to szybko wybiegłam z jego domu . 

* Życie Realne * 

  Stał sobie i żadnego słowa przeprosin albo co . Nic nie mówił . Po prostu stał . 
- Cześć Mary . - W końcu się odezwał . 
- Hej . - Nie patrzyłam na niego . 
  Znów chciał coś powiedzieć, ale lekarz mu przerwał . Dowiedziałam się że zostałam wypisana . Jacke gdzieś poszedł . Cieszyłam się że w końcu wychodzę . Kazałam wyjść Harry'emu . Wróciłam do niego kiedy byłam już ubrana . W ręce trzymałam coś w stylu torebki z moimi lekarstwami i moją kochaną torebkę . 
- Daj to słońce . - Wziął tą dziwną torbe . 
  Złapał mnie za lewą ręke i splótł nasze palce . Wyszliśmy ze szpitala i czekała nas nie lada niespodzianka . Mój brat stanłą przede mną i chyba czekał na to co powiem . 
- Czego chcesz ? - Spytałam zła . 
- Ty wiesz czego . 
- T mnie oświeć bo nie wiem . 
- Chodzi o to że Kamile nie żyje . - Chyba się uśmiechnął . 
- Co ?! Co ty tej dziewczynie zrobiłeś ?! - Puściłam ręke Hazzy .
Mała Justin
- Ja ? Nic . Tylko to dziecko . 
  Zza pleców Jacka wyszła mała słodka dziewczynka . Na oko miała 3 lata . Obawiałam się najgorszego . Mała trzymała mojego starego miśka .
- Ma na imie Justin . 
- Po co ją wziąłeś ? - Spojrzałam na niego . 
- Ponieważ chce żebyś ostatni raz ją zobaczyła 
- Człowieku co ty chcesz jej zrobić ? - Krzyk .
  Nic mi nie odpowiedział . Pokazał tylko znak na swojej szyi co oznaczało że chce ją zabić . Ona byłą taka słodka . Nie miałam serca ją zostawić u niego . 
- Daj mi ją . - Harry był zdziwiony moją odpowiedzią, ale i uradowany .
- Za darmo ci jej nie dam . - Nie nawidziłam go za to . 
- Ile chcesz ? - Spojrzałam na małą . 
  Do złudzenia przypominała mnie . Posłałam jej spojrzenie kochającej mamy . Dziewczynka przytuliła bardziej miśka . Myślałam że sie popłacze . Kucnęłam . Malutka Justin podeszła do mnie trochę nieśmiało . Kiedy podeszła wzięłam ją na ręce . Trzymała miśka przed twarzą Harry'ego . Dopiero po chwili zrozumiał że ma jej go zabrać . Kiedy maleńka nie miała miśka w swoich rączkach przytuliła mnie . Położyła swoją główkę na moim ramieniu . Lekko położyłam swoją na jej . Harry był chyba zazdrosny . Odwróciła się do niego i pocałowałam go w polik . Jednak naszą piękną chwile przerwał Jacke . 
- Ekhem ... - Niby odsząknął . 
- Ile za nią chcesz ? - Teraz Harry . 
- Na początku chciałem 2 stówy, ale teraz ... Chce ... Aż 4 . 
  Podałam Justin Harry'emu . Sięgałam już portfel, ale Harry zatrzymał moją rękę w torebce .

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 25



Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=i-gyZ35074k


  Nie mogłem uwierzyć własnym oczom . Myślałem że to sen . Nagle usłyszałem cichy, stłumiony i bez silny głos . Spojrzałem na Mary . To była ona . 
- Harry ... ? 
  Cały w skowronkach wstałem . Z hukiem otwarłem drzwi i zacząłem sie drzeć że moja Mary żyje . Pielęgniarki i lekarz wbiegli do jej sali . Cały w skowronkach usiadłem obok Suzy .
- Harry strzelimy se fotke ? 
  Na początku zacząłem sie śmiać . Ale skarciła mnie wzrokiem jak jakiegoś psa . W końcu po chwili wyciągnęła telefon z kieszeni . Włączyła aparat i bez mojej zgody zrobiła nam fotkę . 
- Pokaż ją - Wyciągnąłem ręke po jej telefon . 
- Nieeeee ... 
  Szybko schowała go do kieszeni . Zanim go schowała coś w nim pogrzebała . Po chwili dostałem esemesa . Był on od samej Suzy . Otworzyłem wiadomość . Była tam nasza fotka . Na początku zacząłem
To je ta fotka <33
się z tego śmiać . Po jakichś 3 - 4 minutach lekarz i pielęgniarki wyszli z sali Mary . Wstałem z miejsca . Ja z Suzy w tym samym czasie zrobiliśmy to samo . Zayn wszedł do szpitala . Suzy go zauważyła .

- Harry pozdrów ode mnie Mary bo ja musze spadać . - Przytuliła mnie przyjacielsko na pożegnanie .
- Spoko pozdrowie ją . - Pomachałem jej bo już była przy drzwiach . 
  Wszedłem do pokoju Mary . Od razu cmoknąłem ją w czoło . Przez cały czas patrzyła na okno . Usiadłem na krześle i czekałem na to co sie stanie . Nic . Żadnego spojrzenia na mnie . W końcu nie wytrzymałem i zacząłem nie za wesoły temat . 
- Czytałem .
- Co czytałeś ? - Odwróciła sie do mnie przodem . 
- List . 
- Ten z mojej torebki ? - Usiadła na łóżko . 
- Tak . 
  Położyła sie na plecy . Widocznie zamurowało ją . Siedzieliśmy kilka minut we wręcz nie zręczej ciszy . Chciała już coś powiedzieć, ale lekarz jej przerwał . 
- Panie Styles koniec odwiedzin - Zakomunikował . 
  Bez żadnych sprzeciwów wróciłem do domu . Wjechałem sobie do McDonalda po shejka waniliowego . Podjechałem pod mój dom i zaparkowałem mojego kochanego czarnego Land Rovera na podjeździe . Powiesiłem kurtkę na wieszaku . Spojrzałem na zegarek . Zbliżała się 1 w nocy . Od razu ruszyłem do sypialni . Poszedłem spać . Rano obudziłem sie około 11 . Zszedłem na dół i poprosiłem Melanie żeby zrobiła mi śniadanie . Podczas kiedy dziewczyna robiła mi śniadanie, ja poszedłem się wykąpać . Wróciłem na dół . Na stole czekały na mnie naleśniki i Capucinno . Kiedy zjadłem i wypiłem włożyłem naczynia do zmywarki . Wziąłem kluczyki i pojechałem do szpitala . Wszedłem do jej sali . 

* Oczami Mary *

  Harry wszedł do mojej sali . Przywitał mnie cmoknięciem w czoło . Chwile po tym jak przyszedł lekarz wszedł do mojej sali . Za lekarzem wszedł ktoś kogo sie tu nie spodziewałam . Był to mój drugi brat . ... CDN .

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 24



Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=aoQ8pbtC5d0
 

   Nie pewnie usiadłem na krześle . Bałem sie na nią spojrzeć . Bałem sie że jednak straciłem ją na zawsze . Nie zniósł bym tego . Nie mógł bym żyć ze świadomością że umarła . Sięgnąłem do jej torebki . Był tam jakichś list, szminka, telefon i inne typowo kobiece duperele . Moją uwagę przykuł list . O dziwo był on zaadresowany do mnie . Ostrożnie i nie pewnie otworzyłem go . 
'' Harry .

Mama Mary
  Pisze do ciebie list  . Mam nadzieje że nigdy prze nigdy go nie przeczytasz . Pewnie zastanawiałeś sie czemu wtedy strzeliłam w mojego tate . Otóż dlatego że bił mnie i moją mame . Kiedy dowiedział sie że mama ma raka wykorzystywał ją . Bił ją na moich oczach . Nie mogłam tego znieść . Moja matka była mi bardzo bliska . Aż za bardzo . Wtedy kiedy okazało sie że ma raka serca . Akurat pod jej sercem był mój braciszek lub siostrzyczka . Moja mama była w tedy w 9 miesiącu ciąży . Mogła w każdej chwili urodzić . Urodziła w dniu kiedy uciekłam z domu . Akurat wtedy, kiedy nie było mnie przy niej . Była aniołem . Zawsze mi pomagała . Ja nie mogłam jej wtedy pomóc . Byłam na siebie wściekła że wtedy jej nie zabrałam ze sobą . Wiedziała bym że by umarła przy mnie . Bardzo mnie bolało to bo dowiedziałam sie od mojego brata że tata zabił to dziecko . Myślał że sprowokuje mnie tym żebym wróciła do domu . Jednak nie wróciłam . Okazało się że miała bym kolejną siostre . Wiem jak by mama dała jej na imie . Mama miała na imie Rebeca . Mi samej chciała dać na imie Blear ( czytaj : Bler ) . Jednak nie dała . W ostatniej chwili zmieniła na '' Mary '' . Tak że jest mi do teraz strasznie smutno . Nie wiem jak tata mnie znalazł . Nie mam pojęcia . Pocięłam się żeby dołączyć do mojej naj ukochańszej mamy i kochanej siostrzyczki Blear . Przepraszam cie mój kochany . 
Mary 
P.S. Kocham cie ''
  Po moim poliku spłynęła słona łza . Nie znałem jej tak jak myślałem . Kochałem ją całym sercem . Otarłem łzę . Wstałem z krzesła . Ostatni raz spojrzałem na nią . Chciałem cmoknąć ją w polik, ale nie uczyniłem tego . Zatrzymałem się w bez ruchu . Poczułem coś ciepłego na poliku . Czyichś oddech . Był on spokojny . Z nie dowierzania odsunąłem sie od niej . Znów usiadłem . Spojrzałem na jej klatke piersiową . Zauważyłem lekkie uniesienie . Otarłem z nie dowierzania oczy . Znów uniesie . ... CDN .

Rozdział 23



Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=___l8Y21yNM

  Wystraszyłem się . Nie wiedziałem co robić . Kompletnie zapomniałem że moge wezwać lekarzy . Szybko wstałem z krzesła i z hukiem otwarłem drzwi . 
- Szybko ! Pomocy ! Ta maszyna przestała pikać ! 
  Lekarze biegnąc, wypchnęli mnie z pomieszczenia .Zmarnowany i mega smutny usiadłem na kanapie obok Suzy . Schowałem twarz w dłoniach . Poczułem ukłucie w sercu . Poczułem że jakby Mary umarła, umarła by część mnie . Suzy spojrzała na mnie . Wysłała mi spojrzenie pełne współczucia . Po moich polikach zaczęły spływać gorzkie łzy . Bałem się ... Bałem się że ją strace .
Suzy próbowała mnie podnieść na duchu że Mary na pewno przeżyje, ale bez skutku . Po długim czekaniu lekarze wyszli z jej sali . Spojrzałem na nich z nadzieją w oczach . Próbowałem coś odczytać z ich twarzy że może Mary przeżyła . Jednak moje przekonania mnie zawiodły . Jeden z nich spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową . Załamałem się bardziej . 
- Czy ona ... ? - Spytałem . 
- Przepraszam panie Styles . - Spuścił głowę . 
Tak Hazz wyobraża sobie Sue . <33
  Lekarze odeszli . Suzy wstała i gdzieś poszła . Domyśliłem się że płakała . Na jej miejscu usiadł Louis . Brunet objął mnie ramieniem i mocno przytulił . Na moment zapomniałem o wszystkim . '' Mary trzymała naszą kochaną trzyletnią córeczkę o imieniu Sue . ( Czytaj : Su ) . Przysiadłem się do nich na kanapie . Mała od razu zajęła miejsce na moich kolanach . Przywitałem ją uściskiem . Zza moich pleców wyjąłem i podałem mojej kochanej córeczce nową lalkę . Mała zeszła z moich kolan i poszła się nią pobawić . '' Ocknąłem się kiedy zdałem sobie sprawe że ktoś do mnie coś mówi . Otworzyłem oczy i oderwałem się od Lou . 
- Chciałby Pan sie z nią pożegnać ? - Znów ten sam głos . 
- A moge ? - Wstałem z miejsca . 
- Prosze - Odszedł . 
  Stanąłem przed drzwiami . Rzuciłem ostatnie spojrzenie na Lou . Pchnąłem je do przodu i wszedłem do pokoju '' Pożegnać '' się z moją Mary . ... CDN .

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 22



 Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=cu7QvOQKcKk

   Nie znałem tych pozostałych . Lou rozmawiał, a wręcz z nią flirtował . Stałem jakieś 10 minut i dopiero mnie zauważył . Podszedł do mnie . 
- Kim są te dziewczyny . - Spytałem . 
- Spokojnie Hazz to jej przyjaciółki . 
- Okey ... A skąd ty się wzięła Megan ? 
- Megan ? ... Śliczna jest nie ? - Spojrzała na nią . 
  Dziewczyna kiedy zauważyła że Lou się na nią spojrzał uśmiechnęła się . Spojrzała na mnie i uśmiech z jej twarzy zniknął . Miałem już podejść do Megan i spytać co tu robi, ale w tym momencie jakichś lekarz wyszedł z sali Mary . Chciałem wejść, ale mnie zatrzymał . 
- Ktoś z rodziny ? - Spojrzał na mnie . 
- Jestem jej mężem . - Powiedziałem stanowczo . 
- A ... To ty jesteś Harry tak ? 
- Tak to ja a co ? 
- Nie bo ostatnio pana żona też była u mojej żony jak zaszła w ciąże . Bardzo panu współczuje . 
  Wpuścił mnie do środka . Ostrożnie zamknąłem drzwi i usiadłem na krześle obok jej łóżka . Patrzyłem jak spała . Zauważyłem że na jej lewej ręce znajdował się opatrunek . Bandaż był cały od krwi .Przyglądałem się kardiogramowi, który pokazywał jej tętno . Patrzyłem jak znaki na urządzeniu podwyższają się i obniżają . Zauważyłem że coś jest nie tak . Przyjrzałem się jej klatce piersiowej . Zwróciłem uwagę że prawie sie nie unosi . Przez krótki moment nasłuchiwałem bicia jej serca . Wtedy stało się coś czego sie nie spodziewałem . Kardiogram przestał pikać, a jej klatka piersiowa się unosić . ... CDN .