Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=pDPu0_ngA10
Nie mogłam uwierzyć . Mój brat stał sobie od tak jakby nigdy nic. Bez niczego .
* Wspomnienie *
Wymierzył mi kolejny cios w policzek . Wyplułam krew zmieszaną z moją śliną na ziemie . Tym razem nie postanowiłam być mu dłużna . Po chwili uświadomiłam sobie jaki wielki błąd popełniłam . 6 już dzisiaj uderzenie oddał mi z podwójną siłą . Upadłam na ziemie .
| Brat Mary . :c |
- Jak tak bardzo mnie nienawidzisz to mnie zabij. - To by było za łatwe .
Pociągnął mnie za koszuklke . Przywarł mnie do ściany . Spojrzał na mnie swoimi oczami, które wręcz kipiały złością . Ucieszyłam się w duchu kiedy się ode mnie odsunął . Jednak moje szczęście nie trwało długo . Jacke ( czytaj : Dżejk ) złapał mnie za włosy i pchnął na łóżko . Skuliłam się w kłębek .
- Jackeie wróciłam - Usłyszałam czyichś głos .
| Pokoik *.* |
| Kamile [*] |
- Weź tego słonika jak chcesz . - Znów ona .
Wzięłam słonika, schowałam go do torebki i podziękowałam Kamile . Już byłam przy wyjściu, ale zauważyłam Jacka . Dzięki bogu moja wybawicielka go czymś zagadała . Po cichu, ale za to szybko wybiegłam z jego domu .
* Życie Realne *
Stał sobie i żadnego słowa przeprosin albo co . Nic nie mówił . Po prostu stał .
- Cześć Mary . - W końcu się odezwał .
- Hej . - Nie patrzyłam na niego .
Znów chciał coś powiedzieć, ale lekarz mu przerwał . Dowiedziałam się że zostałam wypisana . Jacke gdzieś poszedł . Cieszyłam się że w końcu wychodzę . Kazałam wyjść Harry'emu . Wróciłam do niego kiedy byłam już ubrana . W ręce trzymałam coś w stylu torebki z moimi lekarstwami i moją kochaną torebkę .
- Daj to słońce . - Wziął tą dziwną torbe .
Złapał mnie za lewą ręke i splótł nasze palce . Wyszliśmy ze szpitala i czekała nas nie lada niespodzianka . Mój brat stanłą przede mną i chyba czekał na to co powiem .
- Czego chcesz ? - Spytałam zła .
- Ty wiesz czego .
- T mnie oświeć bo nie wiem .
- Chodzi o to że Kamile nie żyje . - Chyba się uśmiechnął .
- Co ?! Co ty tej dziewczynie zrobiłeś ?! - Puściłam ręke Hazzy .
| Mała Justin |
Zza pleców Jacka wyszła mała słodka dziewczynka . Na oko miała 3 lata . Obawiałam się najgorszego . Mała trzymała mojego starego miśka .
- Ma na imie Justin .
- Po co ją wziąłeś ? - Spojrzałam na niego .
- Ponieważ chce żebyś ostatni raz ją zobaczyła
- Człowieku co ty chcesz jej zrobić ? - Krzyk .
Nic mi nie odpowiedział . Pokazał tylko znak na swojej szyi co oznaczało że chce ją zabić . Ona byłą taka słodka . Nie miałam serca ją zostawić u niego .
- Daj mi ją . - Harry był zdziwiony moją odpowiedzią, ale i uradowany .
- Za darmo ci jej nie dam . - Nie nawidziłam go za to .
- Ile chcesz ? - Spojrzałam na małą .
Do złudzenia przypominała mnie . Posłałam jej spojrzenie kochającej mamy . Dziewczynka przytuliła bardziej miśka . Myślałam że sie popłacze . Kucnęłam . Malutka Justin podeszła do mnie trochę nieśmiało . Kiedy podeszła wzięłam ją na ręce . Trzymała miśka przed twarzą Harry'ego . Dopiero po chwili zrozumiał że ma jej go zabrać . Kiedy maleńka nie miała miśka w swoich rączkach przytuliła mnie . Położyła swoją główkę na moim ramieniu . Lekko położyłam swoją na jej . Harry był chyba zazdrosny . Odwróciła się do niego i pocałowałam go w polik . Jednak naszą piękną chwile przerwał Jacke .
- Ekhem ... - Niby odsząknął .
- Ile za nią chcesz ? - Teraz Harry .
- Na początku chciałem 2 stówy, ale teraz ... Chce ... Aż 4 .
Podałam Justin Harry'emu . Sięgałam już portfel, ale Harry zatrzymał moją rękę w torebce .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz